
Cezary Duchnowski zapowiadał przed sceniczną premierą swojej opery kameralnej Ogród Marty niespodzianki dla widzów. Swoje zapowiedzi spełnił, ponieważ opera, ku zdziwieniu jednych i rozbawieniu drugich, rozpoczynała się w czasie niedzielnego spektaklu parę razy. Kompozytor nakazywał swoim wykonawcom rozpoczynać „jeszcze raz od początku”, co publiczności oznajmiało zapalenie świateł, sygnał gongu oraz przypomnienie o wyłączeniu komórek. Ta zabawa z konwencją była jednym z przejawów dystansu Duchnowskiego wobec tradycyjnej formy przedstawienia operowego. To rozmieszczeni na scenie muzycy swoimi performatywnymi działaniami mimowolnie przykuwali uwagę widzów, choć zadania aktorskie otrzymała jedynie solistka (Agata Zubel) oraz aktor (Eryk Lubos). O narracji nie decydowała tym razem akcja sceniczna wynikająca z libretta, lecz sam przebieg partii muzycznych oraz świetnie korespondująca z nim warstwa wizualna (wizualizacje Macieja Walczaka).






















































